Napisali: parafia w sieci

Utworzono: środa, 26, październik 2016 Radek Molenda, Maria Pawlik / "Idziemy" nr 43/2010

Napisali: parafia w sieci Zdziwiłby się ten, kto uważa Internet za miejsce nieodpowiednie do zagospodarowania przez Kościół. Najlepszym na to dowodem jest popularność w sieci stron religijnych. – Ludzie przyzwyczaili się, że każda instytucja, a więc i Kościół, ma swoją stronę, na której można znaleźć wszystkie najświeższe informacje. Tu widać staranie włożone w podtrzymywanie kontaktu z użytkownikami strony.

Dlatego liczba internautów korzystających ze stron religijnych systematycznie rośnie. Dzięki stałej obecności w Internecie, częstym przekazywaniu komunikatów, strony zbliżają do siebie ludzi – tłumaczy dr Marek Robak, badacz sieci i wykładowca dziennikarstwa internetowego na UKSW. Według opublikowanych w lutym br. wyników Polskich Badań Internetu (Megapanel PBI/Gemius) aż 13 proc., czyli prawie 2,3 mln z ogólnej liczby 17,5 mln polskich internautów odwiedza witryny o tematyce chrześcijańskiej. To wzrost o 31 proc. w skali roku, jakim nie mogą się pochwalić portale o jakiejkolwiek innej tematyce.

Taki podstawowy cel – informowania i zbliżania do siebie lokalnej społeczności – mają coraz liczniejsze witryny internetowe poszczególnych diecezji i parafii. I myli się ten, kto uważa, że sprawdzają się one w dużych miastach, gdzie więcej osób ma dostęp do sieci. Dane PBI wskazują, że najliczniejszą, bo 29-procentową grupę użytkowników chrześcijańskich serwisów stanowią mieszkańcy wsi i małych miast. Tym bardziej więc nabierają znaczenia parafialne strony internetowe (PSI), których na 10 249 parafii w Polsce jest prawie 4 tys., w tym 115 w samej Warszawie (dane według: Katolik.pl).

APOSTOŁ NA CZACIE

– Kościół zawsze korzystał z dostępnych ludziom mediów. Święty Paweł wychodził na areopag, ale dziś pewnie założyłby swój blog i czatowałby z Koryntianami – przekonuje ks. dr Józef Kloch, rzecznik Komisji Episkopatu Polski, współautor portalu www.opoka.org.pl, uhonorowany w 2003 r. tytułem Internetowego Obywatela Roku za wkład w budowę społeczeństwa informacyjnego. – Parafialne strony internetowe mogą być bardziej lub mniej rozbudowane, każda jednak ma ten sam podstawowy cel: wspierać społeczność przez integrowanie jej z parafią i dostarczanie jej informacji związanych z życiem i funkcjonowaniem parafii.

– Z niektórymi parafianami jest jak z niedzielnymi kierowcami: nie są z Kościołem na co dzień. Dzięki tej stronie mogą uczestniczyć w jego życiu. Wielu parafian powiedziało nam, że dzięki naszej PSI odkryło do niego drogę – przyznają opolscy administratorzy.

Strony parafialne nie są więc jedynie wizytówką parafii. To prawdziwe źródło informacji, z którego korzystają szczególnie ci, którzy nie żyją z parafią na co dzień. Strony prowadzą też ewangelizację, umieszczając treści czytań na dany dzień, komentarze do Ewangelii itp.

Niezbędnik PSI:

 Każda PSI ma swój unikatowy wygląd i układ treści, można jednak powiedzieć o minimum, na które składają się:
• ogłoszenia parafialne;
• godziny Mszy Świętych i nabożeństw;
• dane kontaktowe do kancelarii i duszpasterzy;
• informacje związane z sakramentami i pogrzebem (formalności, których trzeba dopełnić);
• informacje i zdjęcia dotyczące aktualnych wydarzeń w parafii;
• informacje o działających w parafii wspólnotach parafialnych.
 (na podstawie doświadczeń portali zajmującym się tworzeniem PSI)

CHAŁUPNICZO I PROFESJONALNIE

Obecnie, w przeciwieństwie do lat poprzednich, nie potrzeba znajomości programowania, by stworzyć i utrzymać internetową witrynę. Duża część proboszczów wykorzystuje fakt, że dzisiejsza młodzież urodziła się „z myszką w ręku” i powierza stworzenie chałupniczo prostej strony nawet ministrantom. Coraz częściej jednak zajmują się tym profesjonalne firmy. Koszt jednorazowy to – w zależności od stopnia rozbudowania strony i renomy wykonawcy – od 1,5 do 3,5 tys. zł.

Za tę cenę firmy wykupują domeny, tworzą PSI i zapewniają przeszkolonym przez siebie, wyznaczonym przez proboszczów osobom (lub samym proboszczom) łatwy dostęp do jej konfiguracji, zmiany ustawień, dodawania nowych wiadomości, zamieszczania ogłoszeń i artykułów, a także zdjęć i materiałów graficznych.

LICZ ZAMIARY NA SIŁY

– Najtrudniejsze jest zachowanie systematyczności – przestrzega Stanisław Grochmal. Rzeczywistość parafialnych stron internetowych nader często skrzeczy. Wśród tysięcy parafialnych stron są zarówno serwisy, w których informacje aktualizowane są na bieżąco, jak i te, w których najświeższe ogłoszenia parafialne pochodzą sprzed kilku miesięcy.

– Zdarza mi się, że proboszcz zamówi stronę, a po dwóch tygodniach dzwoni i pyta, czy jest gotowa, nie pamięta jednak, że miał mi przesłać dane o parafii. Czasem idea stworzenia strony parafialnej umiera w momencie, kiedy trzeba przygotować treść, która wypełni strony – dodaje Rosiak. – Najczęściej zgłaszają się księża, którzy mają już jakąś wystawioną domowym sposobem witrynę, a chcą ją zmodernizować, by była bardziej profesjonalna.

Wraz ze stałym wzrostem liczby PSI wzrasta także, niestety, problem „martwych” stron. – Przy dzisiejszej technologii łatwo jest stworzyć stronę parafialną. Krytyczny moment przychodzi wtedy, kiedy nie ma osoby, która zajęłaby się jej systematycznym prowadzeniem – podkreśla dr Robak. – Nie ma nic gorszego, niż piękna, pozornie atrakcyjna strona, która jest nieaktualna i na której nic się nie dzieje.

Fundamentalne – w kontekście należytej troski o aktualność PSI – okazują się jednak nie tyle chęci czy zdolności administratorów, ile kwestia treści: co powinno się na stronie znajdować.

Z WATYKANU CZY Z PARAFII?

– Strony internetowe parafii i diecezji mają inny zasięg oddziaływania i zadania, niż np. ogólnopolskie, bardzo dobrze rozbudowane portale typu Opoka, Adonai czy strona Katolickiej Agencji Informacyjnej – zauważa ks. Kloch. – Duże portale tematyczne mają specjalistyczne serwery, na których są postawione objęte wyszukiwarkami haseł obszerne biblioteki nauczania Kościoła, rozbudowane grupy dyskusyjne, czaty, blogi itp. Na to niemal nigdy nie mogą sobie pozwolić witryny parafialne – i ze względów materialnych, i z powodu konieczności obsługi tych zasobów.

Podobnie jest z forami, czatami, grupami dyskusyjnymi itp. Prowadzenie ich wymaga choćby moderacji, na którą rzadko która parafia może sobie pozwolić. Tymczasem na te same tematy, które byłyby poruszane na poziomie parafii, często można porozmawiać na dużych, wielowątkowych portalach typowo społecznościowych, jak np. Fronda.

– Każdy chciałby mieć jak najatrakcyjniejszą, pełną informacji stronę, gdzie znajdzie i ciekawe teksty, i zdjęcia, i filmy. Ogólnopolski portal może sobie pozwolić na zamówienie artykułu u dobrego publicysty, strona parafialna – już nie. Czym bardziej lokalna, tym o dobrych autorów trudniej – nie zostawia wątpliwości ks. Kloch. –Nie potrzeba prezentować na stronie parafii w małej wsi Katechizmu Kościoła Katolickiego – podkreśla. – Wystarczy na stronie tej umieścić link do portalu oferującego bibliotekę dokumentów Kościoła i pism teologicznych. I odwrotnie – informacje o porządku kolędy w małej podmiejskiej parafii niekoniecznie muszą być prezentowane na stronach ogólnopolskich. W dobrym opisie życia skupionej w granicach konkretnej parafii społeczności nic stron parafialnych nie wyręczy. I nie ma co się pchać w ślepą uliczkę nadmiernego rozbudowywania stron parafialnych. To para w gwizdek, powielanie pracy twórców portali – nie tyle niepotrzebne, co niezasadne – mówi stanowczo ks. Kloch.

PRZYSZŁOŚĆ W SIECI

Czy należy się spodziewać rewolucyjnych zmian w treści stron lub obawiać się, że wirtualna spowiedź czy Eucharystia zastąpią realne sakramenty? Z pewnością nie.

„Nie lękajcie się nowych technologii! One są pośród podziwu godnych wynalazków – inter mirifica – które Bóg oddał do naszej dyspozycji” – apelował Jan Paweł II w liście apostolskim Il Rapido sviluppo („Szybki rozwój”). 44. orędzie papieskie na Dzień Środków Społecznego Przekazu nosi tytuł „Kapłan i duszpasterstwo w cyfrowym świecie: nowe media w służbie Słowa”. Obecność kapłanów w tym cyfrowym świecie – jak komentuje orędzie sekretarz Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu ks. Paul Tighe – nie powinna być jedynie wynikiem technicznych zainteresowań czy predyspozycji, ale wypływającej z serca potrzeby dawania świadectwa o Ewangelii. Ławki kościoła na teranie parafii, w której działa sprawnie PSI, nie staną się puste, a cały Kościół nie przeniesie się do Internetu. Wręcz odwrotnie.

za: Radek Molenda, Maria Pawlik / "Idziemy" nr 43/2010
(fragmenty)

 

 

Odsłony: 723